|
Przylecieliśmy do Sydney cala rodzina (Janusz, Basia, Szymek) w środę 12 marca po 6 rano. Na lotnisku zostaliśmy serdecznie powitani (Szymek nawet dostał śliczną maskotkę!) i "przechwyceni" przez Pawła i Agatę, którzy byli punktualni - jak przysłowiowy "szwajcarski zegarek". Wszystkie nasze liczne rzeczy zapakowaliśmy do ich samochodu i ruszyliśmy do Lidcombe - do wykupionego wcześniej pokoju w domku jednopiętrowym. W czasie drogi rozmawialiśmy na rożne tematy i udzielano nam cennych wskazówek. Po przyjeździe domek okazał się bardzo "sympatyczny", a nasz pokój w zupełności nas zadowolił - spełniał nasze potrzeby. Dom jest kompletnie wyposażony, koło domu jest ogródek. Całość robi bardzo przyjemne wrażenie, jedynym mankamentem jest bliskość ulicy i dochodzący z niej hałas. Zaleta miejscowości jest dobry węzeł komunikacyjny - na stacji kolejki podmiejskiej, do której z domu idzie się około 10 - 15 minut zatrzymują się wszystkie pociągi jadące do samego centrum.
Paweł i Agata wywiązują się ze swoich "zadań" z nawiązka - zawsze służą nam rada i pomocą w załatwianiu wszelkich spraw związanych z naszym pobytem i nie tylko. Utrzymują z nami kontakt telefoniczny, związany z bieżącymi sprawami. Dzięki staraniom Pawła, już w trzecim dniu po przylocie mogłem podjąć prace, którą musiałem przełożyć na trochę późniejszy termin z uwagi na konieczność załatwienia tańszego przedszkola dla naszego synka. Brak dofinansowania przedszkoli dla dzieci studentów (obcokrajowców) sprawia, ze ich cena jest trudna do przełknięcia (około 40 AUD na dzień).
Podsumowując - jestem bardzo zadowolony z pracy Pawła i Agaty. Jestem im tez wdzięczny za wszelkie starania, które czynią i pomoc, gdyż z małym dzieckiem jest trudniej zorganizować czas konieczny do pracy i nauki. Będę polecał moim znajomym, którzy wybierają się do Australii w późniejszym czasie, serwis oferowany na miejscu przez Pawła i Agatę.
Pozdrawiam wszystkich Janusz Rago
|